Ordynariat Prawosławny
Wszechnica
10.05.2012
Rzeczypospolita Obojga Narodów
Z racji swego położenia geograficznego, od samego początku istnienia Polska znajdowała się na styku dwóch wielkich cywilizacji: Zachodniej (łacińskiej) i Wschodniej (bizantyńskiej).
  W potocznym rozumieniu pozostaje ona do dzisiaj europejskim pasem dzielącym dwie ocierające się o siebie potężne kulturowo-religijne cywilizacje, na styku, których w naturalny sposób przez wiele wieków dochodziło do wzajemnej kulturowo-religijnej syntezy. Owa synteza, wytworzyła na terenach szesnastowiecznej Rzeczypospolitej nową kulturową jakość, charakteryzującą się odmiennością od standardów obowiązujących poza jej obszarem . Brak standaryzacji kulturowej jakości na tych terenach, wskazywał na występowanie zjawiska obszarowego synkretyzmu, którego obecność nie pozwalała na jednoznaczne określenie cywilizacyjnej przynależności mieszkańców pasa środkowoeuropejskiego. Rozwojowi synkretyzmu silnie sprzyjały stałe kontakty handlowe z Moskwą, Turcją, Węgrami i Wołoszczyzną. Geograficzne umiejscowienie Rzeczypospolitej, leżącej na głównych arteriach szlaków handlowych łączących Europę środkowo-wschodnią z Bliskim i dalekim Wschodem, pozwalało na wieloletni rozwój i ubogacanie rodzimej kultury o szeroko pojęte elementy wschodnie. Na mapie Słowiańszczyzny Polska pod tym względem bez wątpienia była obszarem wyjątkowym, bowiem właśnie na jej terenach łączyły, krzyżowały się, i rozchodziły drogi cywilizacyjnego dziedzictwa kontynentu. Niezależnie od oceny i doboru kryteriów, niezmiennym pozostanie fakt, że to właśnie przez ziemie państwa polsko-litewskiego przebiegała granica, która dzieliła Slavię nie tylko na katolicką (łacińską) i prawosławną (grecko-ruską), ale również Europę na jej część zachodnia i wschodnią .
  Wpływ Wschodu na kulturę polską, rozpoczął się na dobre od momentu inkorporacji Rusi Czerwonej do państwa polskiego (1349), za panowania Kazimierza Wielkiego. W wyniku przyłączenia, a co za tym idzie poszerzenia ziem Korony, dochodziło do wzajemnego przenikania się kulturowych wzorców. Szlachta ruska chłonęła wzory kultury zachodnioeuropejskiej, a za jej pośrednictwem impulsy wschodnie docierały do szlachty polskiej. Mając na uwadze specyfikę uwarunkowań terytorialnych i językowych, najogólniej możemy powiedzieć, że na polski dwór docierały one drogą kulturową: tj. lingwistyczną, poprzez malarstwo – czyli dziedzinę najchętniej akceptowaną przez intelektualne kręgi polskiego dworu, oraz drogą konfesyjną, czyli drogą związkowych koligacji królewskich (królewskie żony). Zjawisko kulturowego przenikania, nie ograniczało się do usystematyzowanej wybiórczości. Absorpcja wschodniego pierwiastka nie była w swojej strukturze homogeniczna, więc nie ograniczała się jedynie do wzorców dominujących. Chętnie przyjmowane były także dalekowschodnie nowości pochodzące ze świata islamu. Był to jednak pierwiastek orientalny, do którego odnoszono się wtedy raczej ambiwalentnie. Najlepszym przykładem takiej postawy byli Sarmaci, którzy darzyli szczerą pogardą wszelkie elementy muzułmańskiej kultury umysłowej, zachwycając się przy tym produktami materialnymi z kręgu tejże kultury .
  Oddziaływanie dalekowschodnich pierwiastków na obywateli Rzeczypospolitej było na tyle silne i znaczące, że uwidaczniało się ono w codziennym stroju i obyczajowości. Odwiedzający Polskę przedstawiciele Europy zachodniej postrzegali nasz kraj, jako częściowo wschodni. Nie działo się tak bez przyczyny, bowiem w swym ubiorze staropolski szlachcic bardziej przypominał Turka, niż Europejczyka! Szlachecki temperament także świetnie odnalazł się w szeroko pojmowanej „wschodniej naturze” przejawiającej się w pociągu do zbytku, marnotrawstwa, lekceważeniu prawa, zuchwałości, pyszałkowatości, oraz w braku umiaru w piciu i jedzeniu . Wpływ Orientu dotyczył również uczesania, broni, stylu urządzania domu (ścienne kobierce), a także języka. Fascynacja dalekowschodnią kulturą przybierała również skrajne formy. W bitwach z Turkami, stosowano słomiane opaski, aby zachodnioeuropejskie rycerstwo było w stanie odróżnić chrześcijan od mahometan .
  Po inkorporacji (z łac. corpus – ciało) Rusi Czerwonej, ziemie ruskie stały się częścią „zachodniego” Królestwa, co za tym idzie – przedmurzem cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Inkorporacja całkowicie zmieniła polityczną strukturę nowego państwa, przesuwając Polskę w strefę wpływów wschodnich. Przesunięcie granic, spowodowało konieczność przeniesienia ciężkości politycznego środka sprawowania władzy i skierowania go bardziej na wschód. Przyłączenie nowych ziem wymagało od elity rządzącej wypracowania nowej jakości polityki wschodniej, która do tej pory była nieuregulowana i stanowiła w tej sferze polityczne novum. Na obszarze blisko 800 tys. km², przewaga etniczna i kulturalna należała do Rusinów, przodków współczesnych Ukraińców i Białorusinów, którzy według obliczeń Henryka Łowmiańskiego, w drugiej połowie XIV wieku stanowili 80% ludności Wielkiego Księstwa, gdy panujący Litwini zaledwie 20%, zamieszkując na 87,3 tysiącach km² .
  Z chwilą inkorporacji, poddanymi króla Kazimierza Wielkiego stały się ogromne rzesze autochtonicznej ludności prawosławnej, będące pozostałością po wielkim Cesarstwie Bizantyjskim . Przyłączenie Rusi, oznaczało kompletną przemianę struktury etniczno-wyznaniowej państwa i wymusiła na władcy rozszerzenie politycznej perspektywy. Panujący król musiał rozumieć, że wchłonięcie terenów niepolskich spowoduje automatyczne wchłonięcie zamieszkałej tam ludności ruskiej – prawosławnej, która dotąd powiązana z Litwą lub Moskwą, budziła lojalnościowe obawy wobec nowego władcy. Z tego powodu władze polskie były zmuszone do wykreowania nowego wizerunku polityki wobec wyznania reprezentowanego przez znaczną część społeczeństwa. Przyłączenie terenów niepolskich, dało impuls ogromnemu żywiołowi wschodniego chrześcijaństwa, które z chwilą inkorporacji stało się integralnym pierwiastkiem rodzącej się kultury wieloetnicznego i wielowyznaniowego państwa, w którym przez kolejne trzy wieki, będzie on skutecznie wypierany przez faworyzowaną latinitas, usiłując znaleźć w nim należne mu miejsce .
  Na początku ruskiej polityki Kazimierza Wielkiego zachowano prawa i obrządek Kościoła prawosławnego . Jednak najważniejsze fakty określające jego rolę w państwie polskim, nastąpiły dopiero po unii krewskiej w 1385 r. Właśnie wtedy na terenach Polski i Litwy nastąpiło zetknięcie się na szeroką skalę tendencji łacińskiej i bizantyjsko-ruskiej . S. Kutrzeba odnotowuje: „…wskutek połączenia Litwy z Polską (…), na terenach litewskiego państwa rozegrała się jedna z największych walk, jakie stoczyły ze sobą wielkie duchy Wschodu i Zachodu ”, co w przeważającej mierze odbiło się głośnym echem w relacjach wyznaniowych. „Raczkująca” wschodnia polityka, skutecznie zahamowała rozwój prawosławia i utorowała drogę Kościołowi łacińskiemu, ze wszystkimi konsekwencjami polityczno – kulturowymi. Działo się tak w skutek ożywionej akcji osadniczej Polaków i Niemców, oraz misyjnej działalności Dominikanów i Franciszkanów cieszących się niezwykłymi względami Kazimierza, który w imię dobra interesów państwa za wszelką cenę dążył do zbliżenia narodu polskiego do wzorców zachodnich, będących wtedy głównym układem odniesienia .
   Z tego powodu ruska polityka Kazimierza, dzieli ocenę współczesnych historyków. Niektórzy z nich krytycznie zarzucają władcy, że na nowo opanowanych ziemiach popierał kolonizację ludności katolickiej i zaprowadzenie tam organizacji Kościoła łacińskiego. Mniej krytyczni historycy biorąc w obronę króla, przypominają fakt, że był on monarchą katolickim, a państwo, w którym rządził było monarchią katolicką, w której musiały dominować względy religijno – polityczne, wynikające z przymusu opartego o uzyskanie papieskiej przychylności . J. Fijałek zauważa: że „nie ma dotąd śladu, iżby [król] był zelotą łaciństwa i bezwzględnym jego na Rusi apostołem ze szkodą Cerkwi grecko-ruskiej, lub zmierzał od samego początku do zaprowadzenia unii kościelnej […] ”, zaś bezkrytyczne sądy o prześladowaniu Kościoła wschodniego biorą się wyłącznie z wzmianki zawartej w ruskich latopisach: „w r. 1349 przyszedł na Ruś król krakowski, zajął podstępnie ziemię wołyńską i wiele zła chrześcijanom wyrządził, a święte cerkwie przetworzył na obmierzłą Bogu łacińską służbę ”. Zdaniem W. Abrahama, postępowanie władcy było krańcowo odmienne, bowiem „wykazuje [ono] wiele umiarkowania, rozumu i taktu, płynącego z przeświadczenia, że gwałtowne tępienie i wypieranie panującej na Rusi wiary oddalić go tylko może od utwierdzenia tam swego panowania […] ”. Wielką przesadą byłoby jednak stwierdzenie braku jakichkolwiek aktów gwałtów, jednak - jak dodaje historyk - ich podłoże nie miało charakteru fanatycznej walki z prawosławiem, tym bardziej ze strony panującego króla.
  Ważną rzeczą jest fakt, że to nie Kazimierz Wielki był inicjatorem ekspansji katolicyzmu na Rusi Czerwonej. Początki łacińskiej diecezji przemyskiej sięgają jeszcze czasów księcia Bolesława Jerzego II, kiedy to Ruś Czerwona nie znajdowała się jeszcze w obrębie państwowości polskiej. Zatem to nie jego należy uznać za inicjatora tego dzieła. Kazimierz domagając się od patriarchatu w Konstantynopolu przywrócenia metropolii halickiej, raczej działał wbrew Stolicy Apostolskiej .
  W okresie rządów Andegawenów, znanych ze swej katolickiej gorliwości, sytuacja Kościoła wschodniego jest słabo znana, ze względu na brak zachowanych źródeł. Aczkolwiek A. Mironowicz wskazuje, że Ludwik Węgierski z niechęcią odnosił się do chrześcijaństwa wschodniego .         
   Unia w Krewie swym zasięgiem nie ograniczała się jedynie do spraw wyznaniowych. Wraz z nią na Litwę docierało całe bogactwo kultury zachodniej, w postaci przywilejów magdeburskich, wysoko rozwiniętego osadnictwa, którego struktura działała w oparciu o sprawdzone prawo niemieckie, i wiele innych nowości . Wzorem ustrojowym stał się ustrój feudalny rozwijający się na wzór zachodni. Dynamiczne wdrażanie zmian powodowało konsternację o podłożu narodowościowym, jednak silniejsi tożsamościowo Litwini nie ulegali kosmopolitycznym fascynacjom, poddając krytyce nie tylko dzieło unii, ale także występujące zjawisko polonizacji szlachty oraz zatratę narodowej tożsamości i atrybutów samodzielnego państwa . Asymilacyjna zawierucha, dawała z drugiej strony katolickiej szlachcie możliwości wywierania nacisków na młodsze pod względem wyrobienia politycznego społeczeństwo litewskie, i skutecznie budziła w jego świadomości potrzebę zapory przed skutkami dominującej rutenizacji, skutecznie blokując rdzenną obecność ruskiego prawosławia.
  Od czasu wprowadzenia na Rusi Czerwonej prawa polskiego, rdzenny język ruski (określany współcześnie jako starobiałoruski) zaczął powoli zanikać, co skutkowało całkowitym wyparciem go na rzecz języka łacińskiego, który stał się językiem oficjalnym, używanym na sejmikach, w sądach i publicznych wiecach. Za zmianą procesów językowych dochodziło do naturalnego wytrącania odrębności narodowej przez wyższe warstwy pochodzenia ruskiego, czego niezbitym dowodem jest akt konfederacji ruskiej z 1464 roku, przy którym widnieją 44 pieczęcie, z których tylko 8 jest ruskich .
  Problem dychotomii w jednym państwowym i katolickim organizmie dwóch różnych grup etnicznych i wyznaniowych, był wielkim wyzwaniem nie tylko dla elity rządzącej, ale także dla zamieszkującego w nim społeczeństwa. Według M. Bendzy, określone działania natury politycznej, kryły w sobie tendencje wyznaniowego ujednolicenia państwa polsko-litewskiego. Po przyłączeniu do Polski w XIV wieku ziem ruskich, a następnie w wyniku dwóch unii – personalnej (1385) i politycznej (1569) – terytorium Rzeczypospolitej było państwem, gdzie prawosławni stanowili przewagę nad wyznawcami Kościoła łacińskiego .
  Okcydentalizacja odwróciła jednak ten proces i doprowadziła do kulturowo – religijnej zapaści prawosławia, które z wyznania dominującego, stało się wyznaniem tolerowanym .
  Cerkiew za czasów Jagiełły i Witolda oficjalnie została pozbawiona nadań monarszych. Zdecydowana i konsekwentna dyskryminacja prawna prawosławnych oraz przymus katolicyzacji obowiązujący na Litwie, wyrażony został najpełniej przez Jagiełłę w przywilejach wileńskich (1387 r.), które doprowadziły do wydania szeregu ograniczeń wobec Kościoła prawosławnego. Polegały one m.in. na zakazie budowy i remontowania starych cerkwi, zawierania małżeństw mieszanych oraz ograniczaniu prawosławnych w dostępie do urzędów państwowych. W taki sposób usiłowano nie dopuścić do ekspansji prawosławia, obawiając się masowego przechodzenia na „wiarę grecką” świeżo nawróconej katolickiej ludności litewskiej . W założeniach program dla Litwy polegał na szybkiej integracji społeczeństwa litewskiego wokół katolicyzmu, jako osi porządku społecznego i typu kultury, wraz z konsekwencjami ustrojowymi tego wyboru. Tolerancyjna oferta wobec prawosławnych Rusinów polegała na przyzwoleniu dla Cerkwi, w zamian za bezwzględną wierność i posłuszeństwo. Taka linia polityczna bez większych przekształceń utrzymała się do 1430 roku .
  Na szczęście wydawanych ograniczeń nie przestrzegano ściśle. W następnych latach poszczególni królowie fundując miasta, jednocześnie fundowali cerkwie, gdy na terenie lokowanym zamieszkiwała ludność prawosławna . Nie przestrzegano także ograniczeń dotyczących małżeństw mieszanych. Prawosławni żenili się z katoliczkami zarówno z Księstwa, jak i z Korony .
Litewski władca, pomimo przyjęcia chrztu w obrządku łacińskim, żył w kręgu kultury materialnej i duchowej Rusi, związanej korzeniami z Bizancjum. Znalazło to wyraz we freskach typu bizantyńskiego w kościołach fundowanych przez pierwszych Jagiellonów w Koronie (kaplica zamkowa w Lublinie – 1418 r. wykonane freski przez malarzy ruskich na polecenie Władysława Jagiełły; katedra w Sandomierzu; kaplica Kazimierza Jagiellończyka na Wawelu). Dlatego zastanawiającym pozostanie fakt postawy Jagiełły, który ograniczał prawa ludności prawosławnej, sam będąc wychowywany przez matkę, księżnę Juliannę, w bizantyjsko-ruskiej tradycji kulturowej .
  Po unii krewskiej Jagiellonowie czynili starania o ustanowienie niezależnej struktury cerkiewnej na obszarze Wielkiego Księstwa Litewskiego. Witold i Władysław Jagiełło popierali wcielenie metropolii halickiej do litewskiej, co praktycznie nastąpiło po 1391 r. Na początku XV w. zakończył się ostatecznie podział cerkwi na ziemiach ruskich. Jednolita do tej pory metropolia kijowska podzielona została na część litewską i włodzimiersko – suzdalską. W 1415 r. metropolitą litewskim (kijowsko – halickim), wybrany został Grzegorz Camblak. Osobę metropolity Witold i Jagiełło chcieli wykorzystać do pełnego połączenia na podległych im ziemiach drogą unii Kościoła katolickiego i prawosławnej Cerkwi . Z tego powodu metropolita został wysłany na sobór do Konstancji celem jej ostatecznego zawarcia. Pomimo tego, że przybył on w otoczeniu 19 biskupów, ruskich duchownych i bojarów, przedkładając papieżowi Marcinowi V prośbę o nawiązanie łączności, do unii nie doszło. Śmierć metropolity Grzegorza (1419), uniemożliwiła realizację w najbliższych latach analogicznych wysiłków. Szansę realizacji zamysłów Jagiełły i Witolda dawała zawarta 6 lipca 1439 r. we Florencji unia Kościoła katolickiego z cesarzem bizantyjskim i patriarchą konstantynopolitańskim. Jednakże próby zaszczepiania uchwał florenckich w Polsce zakończyły się fiaskiem. Propagatora tej idei, metropolitę kijowskiego Izydora („pasterza bez owiec”) przyjęto na terenach polsko-litewskich z otwartą wrogością, bowiem kręgi kościelne obawiały się zatarcia różnic międzywyznaniowych i ich całkowitego zrównania.
  Król Władysław Warneńczyk poparł dzieło unii florenckiej i zapewne, dlatego wydał 22 marca 1443 r. w Budzie przywilej, który zrównywał prawnie Kościół prawosławny z rzymskokatolickim. Przywilej ten pozostał jedynie na papierze i nigdy nie doczekał się obowiązującej mocy wykonawczej.
  W omawianym okresie kontynuowane były także zabiegi polegające na zapewnieniu Kościołowi prawosławnemu na ziemiach ruskich państwa jagiellońskiego samodzielności organizacyjnej. Ostatecznie w roku 1458 powstała odrębna struktura (metropolia kijowsko-halicka). W ten sposób udało się zakończyć sukcesem starania rozpoczęte jeszcze przez Kazimierz Wielkiego, mające doprowadzić do zapewnienia Kościołowi prawosławnemu samodzielności w państwie. Za panowania Kazimierza Jagiellończyka z propozycją ustanowienia Kościoła unijnego na Litwie wystąpił metropolita Mizael wraz z grupą możnowładczych Rusinów, na czele z księciem Michałem Olelkowiczem, którzy wystosowali w 1476 r. pismo do papieża Sykstusa IV. Pozostało ono jednak bez odpowiedzi. Podobnie w dobie Aleksandra Jagiellończyka przystąpiono do realizacji unii opartej na postanowieniach soboru florenckiego. Faktycznie Aleksander liczył na wsparcie Stolicy Apostolskiej przeciwko Tatarom i Moskwie, ale się przeliczył, bowiem papież po raz kolejny odrzucił unijne propozycje. Około 1500/1, po raz ostatni występują projekty połączenia obydwu Kościołów na Litwie .
  Losy unii polsko – litewskiej, ważyły się aż do 1569 r. Jej trwałość zachowywana była w obliczu wspólnego zagrożenia, jakie dla obu krajów stanowiło państwo łacińskie Zakonu Krzyżackiego. Przeciwnikiem wielowyznaniowej federacji była nie tylko mahometańska Turcja, ale także i prawosławna Moskwa. Podobnie jak za czasów Kazimierza Wielkiego, rodziło się pytanie o lojalność prawosławnej społeczności Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Owa lojalność wobec hospodara rzymskokatolickiego miała silną przynależnościową i upaństwowioną już pozycję, która była efektem pogłębiającej się więzi z Wielkim Księstwem Litewskim oraz przywiązaniem ludności ruskiej do tradycji dynastycznej Jagiellonów. Jagiellonowie wiedzieli, że przeważający odsetek ludności stanowili prawosławni Rusini, którzy zamieszkiwali swoje etniczne terytorium, a więc utrzymanie dynastycznej potęgi odbywało się z udziałem ludności wyznania prawosławnego, która Koronę i Wielkie Księstwo Litewskie uznawała za własne państwo. Taki przynależnościowy układ nie podobał się Zakonowi Krzyżackiemu, który na soborze w Konstancji zarzucał Polsce sprzymierzanie się z poganami i odszczepieńcami, określając witebskie i smoleńskie pułki wchodzące w skład wojska Władysława Jagiełły, mianem „schizmatyckich” !.
  W konflikcie z państwem moskiewskim prawosławni dali znaczący wyraz lojalnościowej postawie wobec własnego kraju i rządzącego władcy. Pomimo tego, że znajdowali się pod władzą rzymskiego katolika, a przeciwnikiem był prawosławny car, najwybitniejsi wyznawcy błagoczestija stali wiernie po stronie króla. Na czele wojsk stał pobożny reformator i opiekun monasteru Supraskiego – Hryhory Chodkiewicz, natomiast pod Ułą i Czaśnikami, gorliwy wyznawca Cerkwi – Roman Sanguszko . Co więcej, stwierdza A. Łapiński – „ludność prawosławna cieszyła się, gdy wojska króla rzymskokatolickiego odnosiły zwycięstwa nad wojskami prawosławnej Moskwy, a dowódca wojsk litewskich książę Ostrogski [wyznania prawosławnego], dziękując Opatrzności za odniesione zwycięstwo nad prawosławnym wojskiem moskiewskim, buduje świątynie prawosławne ”. O lojalnej postawie elit prawosławnych, świadczyły także inne fakty. Żaden z trzech senatorów prawosławnych z Wielkiego Księstwa Litewskiego (kasztelan wileński ww. Hrehory Chodkiewicz, kasztelan nowogródzki Hrehory Wołłowicz i wojewoda brzesko-litewski Jerzy Tyszkiewicz), nie opowiedzieli się za kandydaturą Iwana IV na sejmiku w Rudnikach we wrześniu 1572 r. Magnateria litewska, która opowiadała się wtedy za kandydaturą carską, została oskarżona przez prawosławnego księcia Jerzego Olelkowicza Słuckiego za zdrajców Rzeczypospolitej . Postawa taka cechowała nie tylko najwyższe warstwy społeczeństwa prawosławnego. Wyjazd bojarstwa prawosławnego ze Smoleńszczyzny do Litwy po zajęciu przez Moskwę Briańska i Smoleńska był tego najlepszym dowodem.
  W obliczu rosnącej potęgi Moskwy, litewsko-ruskie Wielkie Księstwo Litewskie zawsze stawało przeciwko władcom moskiewskim, a wewnętrzne konflikty Rusinów w obrębie Księstwa, nie przesłaniały głównego celu zachowania jego niezależnego organizmu państwowego. Jagiellonowie w odróżnieniu od Andegawenów czy Walezjuszy przyjmujących zachodni model jednowyznaniowego państwa z jedną tylko dominującą kulturą łacińską, traktowali prawosławnych wyznawców jak swoich własnych obywateli. Do takiej postawy zmuszała ich struktura etniczna Księstwa Litewskiego, które zdominowane przez ludność ruską wyznania prawosławnego, była mozaiką wielonarodową z ludnością polską, litewską, żydowską i ormiańską.
  Stosunki wyznaniowe niestety inaczej przedstawiały się w Koronie. Tam, uległe Kościołowi rzymskokatolickiemu elity polityczne traktowały prawosławie, jako element obcy. Czarną kartą Rzeczypospolitej w XV stuleciu był brak chrześcijańskiego uniwersalizmu, co poświadcza m. in. charakterystyczne nazewnictwo, które drogą konfesyjnej awersji, utorowało sobie ścieżkę do funkcjonowania w następnym stuleciu. Łacinnicy Kościół wschodni określali „wyznaniem schizmatyckim – heretyckim”, tj. terminem silnie negatywnie nacechowanym i jednoznacznie wartościującym jego pozycję w stosunku do rzymskiego katolicyzmu, silnie demonstrującego wtedy monopolistyczną politykę zbawczą. Nie budził, więc większych emocji fakt, że z mówioną łatwością Kościół rzymskokatolicki wystawił się poza nawias pojęcia wspólnoty „dissidentes in relligione - rozróżnieni w wierze”, uznając tym samym siebie za trzon narodu wyznający jedyną prawdziwą wiarę . Każdy przejaw konfesyjnej odmienności, kojarzony był wtedy z odszczepieństwem, a więc odgórnym kategoriowaniem obywateli, których lojalność wobec kraju i królewskiego majestatu, odmierzano stosunkiem do papieża, dogmatów, nauki i obrzędowości zachodniej. Postawa stanowczości przypominająca ideologiczną arogancję, kryła w sobie oczywisty cel natury politycznej. Ogłoszenie monopolu na zbawienie skutecznie wpływało na uległość elit politycznych, przy pomocy, których łacinnicy kreowali wizerunek dominującego prawosławia, jako elementu obcego . Potwierdzenie takiego stanowiska odnajdziemy u polskiego kronikarza Jana Długosza, który Polskę, określał „przedmurzem wiary chrześcijańskiej . W ślad za Długoszem traktowanie przynależności do kościoła wyznaniowego, jako wymiernej wykładni lojalności deklaracji obywatelskiej, kontynuować będą Hozjusz i Skarga. Kto bowiem nie uznaje zasady „extra Romanum ecclesiam nulla salus”, nie uznaje także architektoniki ustrojowej Rzeczypospolitej, a ta przecież jest składnikiem i odwzorowaniem Republiki Chrześcijańskiej pod przewodem papieża .
  Ostatecznie w państwie dwóch ostatnich Jagiellonów Kościół prawosławny miał zagwarantowaną samodzielność i możliwość rządzenia się własnymi prawami.  Na jego stan i status prawny wpływały obowiązujące prawa „podawania” i „ktitorstwa”. Oba prawa dawały królom polskim prawo prezenty osób duchownych na stanowiska cerkiewne, a tym samym opieki nad stanem moralnym i materialnym duchowieństwa. W myśl prawa „ktitorstwa”, najwyższymi opiekunami Cerkwi byli królowie. Monarchowie korzystali z obu praw, ale rzadko dbali o wybór odpowiednich osób. W swoich decyzjach o obsadzie godności cerkiewnych, nie kierowali się interesami Kościoła prawosławnego, lecz względami osobistymi i politycznymi . Podobne uprawnienia posiadali możnowładcy świeccy, w których dobrach znajdowały się oprócz cerkwi, także monastery, które na tamten czas były nie tylko ośrodkami życia kontemplacyjnego, ale także centrami duchowymi i kulturowymi, regulującymi pobożność polskiego społeczeństwa, co w szczególności uwidoczniło się w rozwoju kultu cudownych ikon.  Dla przykładu kult ikony Matki Boskiej Częstochowskiej, tak popularny nie tylko wśród Polaków, ale i także wśród Rusinów, jest tego najlepszym przykładem.
  Prawosławna szlachta w Koronie w XV wieku cieszyła się takimi samymi przywilejami, jak polska szlachta katolicka i nie podlegała z tytułu wyznaniowej deklaracji – przynajmniej w teorii – żadnym aktom dyskryminacji. Jednak w Wielkim Księstwie Litewskim, droga do najwyższych urzędów państwowych wiązała się z niezbędną w tym przypadku konwersją. Na mocy przywileju horodelskiego (1413), katolicy uzyskali pierwszeństwo w dostępie do urzędów i godności. Jeden z jego punktów mówił: „z przywileju mogą korzystać wszyscy ci, którzy będą powszechnej wierze i rzymskiemu Kościołowi poddani” . Udzielenie koncesji dla katolików, miało w oczywisty sposób zachęcić do powtórnego przyjęcia chrztu i przejścia na rzymski katolicyzm, co skutecznie blokowało prawosławnych wyznawców. Odwoływanie się do takich metod, wskazywało nie tylko na rodzaj polityczno-religijnego szantażu, ale było przede wszystkim probierzem poczucia wyższości i zwykłej niechęci do chrześcijan niekatolików .
  Ograniczenia z tego tytułu, zniósł dopiero król Zygmunt August w roku 1563 i 1568. Niestety równość wyznaniowa objęła tylko warstwy mogące wykazać się szlacheckim pochodzeniem . Mieszczaństwo i chłopi nie mogli cieszyć się podobnymi swobodami. W przypadku prawosławnych mieszczan dostęp do cechów i prawa miejskiego, także nie był równorzędny. Pomimo uchylenia przez króla większości ograniczeń w 1572 r., ruscy mieszczanie nadal uskarżali się na przeszkody w dostępie do urzędów państwowych. Nadal obowiązywał także zakaz wznoszenia nowych cerkwi i remontowania starych.
  Pomimo wielu wewnętrznych trudności, Rzeczypospolita żyła w atmosferze pokoju, co dla Europy zachodniej targanej krwawymi wojnami religijnymi (Paryż, Rzym, Genewa) stanowiło przedmiot podziwu, zazdrości i o zgrozo! zgorszenia. Nuncjusz papieski Alojzy Lippomano, przysłany nad Wisłę w charakterze najwcześniejszego pioniera reakcji rzymsko katolickiej, nazwał nasz kraj „piekłem”. Rzeczypospolita rzeczywiście nie mogła podobać się działaczom, w których wzbudzały odrazę takie zjawiska, jak wolność myśli, sumienia i słowa . Nie było tu także mowy o narodowej dyskryminacji czy ksenofobii, czego najlepszym przykładem byli Żydzi, uważani wówczas za największych nieprzyjaciół chrześcijaństwa, a którzy w obliczu wzrastającej fali zachodniego antysemityzmu, znaleźli schronienie w Polsce (paradisus Judaeorum), ciesząc się szerokimi swobodami, a jakiekolwiek akty ich prześladowania należały wtedy do rzadkości .
  28 stycznia 1573r. szlachta i magnateria Korony i Litwy uchwaliły kartę polskiej tolerancji w postaci Konfederacji warszawskiej. Jej zasadniczym celem było zapewnienie wewnętrznego spokoju na terenie państwa polskiego, liczącego wtedy 800 tys. km². Podobne konfederacje zawierano później wielokrotnie, jednak uchwałę warszawską różniło od nich to, że pośród wielu postanowień, zawierała potwierdzenie swobód wyznaniowych polskiej szlachty. Konfederacja gwarantowała szlachcie pełną swobodę w wyborze wyznania, ponieważ w treści jednak nie określała, o jaką konfesję konkretnie chodzi, dopuszczała, więc do istnienia w ówczesnej Rzeczypospolitej przeróżnych sekt i Kościołów, włączając tym samym w życie zasadę pokojowego współistnienia różnych wyznań. Wolno było w niej widzieć wyższy etap procesowego rozwoju, który wiódł do uznania potrzeby koegzystencji w tej samej Rzeczypospolitej wszystkich wyznań chrześcijańskich . Akt konfederacji warszawskiej, ostatecznie przypieczętował wolność religijną szlachty.
  W XVI wieku w Rzeczypospolitej nastąpiły istotne zmiany. Prężnie rozwijający się ruch reformacyjny objął swym zasięgiem zarówno wyznawców chrześcijaństwa zachodniego i wschodniego. Spośród 24 senatorów wiarę rzymską porzuciło 21 wyznawców, a wśród nich wielki kanclerz koronny Walenty Dembiński i wielki marszałek Andrzej Opaliński, którzy nawrócili się po 1566r. Wielu innych senatorów, co najmniej sympatyzowało z protestantyzmem. Arystokracja ruska, także odnotowała dotkliwe straty. Prawosławie na rzecz rzymskiego katolicyzmu, bądź protestantyzmu porzuciło wiele zacnych rodów: Buczaccy, Chodkiewiczowie, Czartoryscy, Sanguszkowie, Sapiehowie, Siemaszkowie, Słuccy, Sołomereccy, Tyszkiewiczowie, Masalscy, Olelkowiczowie, Pacowie, Puzynowie, Wiśniowieccy, Zasławscy, Zbarscy i wiele innych. Jedynie ośmiu jej synów pozostało wiernych wyznaniu ojców. Na ich czele stanął Konstanty Wasyl Ostrogski, wojewoda kijowski. Pozostałych piętnastu przeszło na kalwinizm: m. in. podkanclerzy i wielki skarbnik litewski Eustachy Wołłowicz, Mikołaj Naruszewicz, książęta [Andrzej] Wiśniowiecki i Zbarski . Protestantyzm rósł w siłę i skutecznie pozyskiwał nowych rekrutów wśród wyższej warstwy ludności ruskiej, sięgając najdalej położonych rejonów wschodnich. Według Skargi, w województwie nowogrodzkim na 600 szlacheckich rodzin pochodzenia prawosławnego, tylko 16 uniknęło przejścia na herezję .
  W odpowiedzi na Reformację pojawiła się Kontrreformacja. Jej barwne dzieje w Polsce potoczyły się właściwym sobie torem, zasadniczo odmiennym od zachodnioeuropejskiego i nie przybrały one drastycznych form takich jak w innych częściach naszego kontynentu. Osłabiona władza wykonawcza nie była w stanie wziąć aktywnego udziału w akcjach zbrojnego zwalczania opozycji wyznaniowej i siłowych próbach przywrócenia Kościołowi rzymskokatolickiemu dominującej pozycji w państwie. Nawet szczerze oddana papieżowi część szlachty polskiej, w obawie przed niekorzystnymi skutkami rozruchów na tle wyznaniowym, opowiadała się za tolerancją religijną w kraju, która do połowy XVII wieku dała Polsce status państwa modelowo tolerancyjnego.
  Druga połowa XVII wieku, przyniosła jednak duże zmiany. Na scenie całego kontynentu rozgorzała walka o odwojowanie dla Kościoła rzymskokatolickiego wszystkiego, co zabrała mu wcześniej reformacja (a przedtem „schizma”). Był to również kres pokojowej współegzystencji wyznań w Polsce w następstwie, którego dochodzi do szeregu aktów politycznej i społecznej dyskryminacji innowierców. Środowiska rzymskokatolickie postawiły sobie za cel wprowadzenie na wawelski tron Habsburga, który skończy z ideologicznym sobiepaństwem szlachty i przyłączy ogromne zasobne państwo do obozu kontrreformacji. Takie cele postawił sobie kardynał Commendone, który zrezygnował z powrotu do Italii, i pozostał z tego powodu w Tyńcu . Jednak wbrew woli Kościoła na tronie polskim zasiada Zygmunta III Waza, którego w niedługim czasie otoczyli sprawni jezuici, pośród których znaleźli się m.in.: Piotr Skarga, spowiednik królewski Bernard Gołyński oraz zawzięty przeciwnik ruchu reformacyjnego – prymas Stanisław Karnkowski. Rzymskokatoliccy duchowni w niedługim czasie zdobyli zaufanie króla. Wykorzystali do tego celu ideologię kontrreformacyjną, która w swych założeniach podkreślała niezbędność wzmocnienia władzy monarszej, co bardzo odpowiadało Zygmuntowi III, dążącemu do „absolutum dominium” .  
  W Rzeczypospolitej zaczął szerzyć się konfesyjny ekskluzywizm, będący logicznym następstwem dekretów Soboru Trydenckiego (1545-1564), wyrażonych w rozbudowanym i zniekształconym przez kontrreformację aksjomacie św. Cypriana: extra Ecclesiam [Romanum] Nulla salus (nie ma zbawienia poza Kościołem [Rzymskim]). W ożywione spory eklezjologiczne, eschatologiczne i soteriologiczne zaangażowały się wszystkie istniejące w państwie polsko-litewskim wyznania. Utworzenie stałej nuncjatury papieskiej w Polsce (1555), oraz przyjęcie dekretów Soboru Trydenckiego przez króla Zygmunta Augusta (1564), rozpoczęło nowy rozdział w historii stosunków wyznaniowych w Rzeczypospolitej. Idee kontrreformacji zostały rozciągnięte również na znajdujący się wówczas na marginesie życia religijnego w Polsce i pogrążony w wewnętrznym kryzysie Kościół wschodni. Rzym po raz kolejny dostrzegł możliwość zaktywizowania swoich działań na Wschodzie i powetowania bolesnego uszczerbku protestanckiego odstępstwa niemniej liczną rzeszą prawosławnych chrześcijan. Dotychczasowe wysiłki zjednoczeniowe skierowane w stronę Kościoła greckiego, jak pokazała historia, nie przyniosły żadnych wymiernych efektów. Tym razem jednak zarysowała się nowa szansa w postaci szukającego wyjścia z religijnego, moralnego i kulturowego upadku prawosławia ruskiego. Zainteresowanie Rzymu skupiło się, więc na niezmiennie oddanej papiestwu Rzeczypospolitej, która miała stać się wrotami Kościoła rzymskokatolickiego na Ruś, a docelowo, na imponującą swoimi niezmierzonymi obszarami i rodzącą się potęgą – Moskwę.
protodiakon kpt. Andrzej Bieroza
                           
Bibliografia
  •   S. Kozak, Polsko-ukraińskie kulturowe pogranicze, „Warszawskie Zeszyty Ukrainoznawcze” 1998, nr 6-7, s. 7-23.
  •   A. W. Mikołajczyk, Myśli europejskie, Poznań 2001, s.127-148 (przedruk artykułu zatytułowanego: Między latinitas i Cyrillianitas – na rozdrożu europejskiej tożsamości, [w:] Kultura wobec kręgów tożsamości, red. nauk. T. Kostyrko i T. Zgółka, Poznań-Wrocław 2000, s. 203-214). 
  •   J. Stradomski, Spory o „wiarę grecką” w dawnej Rzeczypospolitej, Kraków 2003, s. 11.
  •   S. Kot, Polska Złotego Wieku a Europa, Warszawa 1987, s. 122-123, [w:] J. Stradomski, Spory o „wiarę grecką” w dawnej Rzeczypospolitej, Kraków 2003, s. 9-10.
  •   J. Kieniewicz, Spotkania Wschodu, Gdańsk 1999, s. 129.
  •   J. Bardach, O Rzeczypospolitą Obojga Narodów. Dzieje związku Polski z Litwą do schyłku XVIII w., Warszawa 1998, s. 4. 
  •   Tą kwestię dokładnie objaśnia M. Broniewski: „…wiara nasza nie dla tego grecka nazywana bywa, żebyśmy my wszyscy, co ją trzymamy Grekami być mieli (bo nie jesteśmy greckiego wszyscy, ale niektórzy i litewskiego, i ruskiego narodu). Ale dlatego, że przodkowie naszy tę wiarę naprzód przyjęli od patryjarchów w Grecyjej mieszkających, którzy patryjarchowie podając do nas i postanawiając u nas nauczyciele, tę wiarę dalej niż przez sześćset lat nieodmiennie pomnażają”, Apokrisis abo odpowiedź na książki o synodzie brzeskim 1596, imieniem ludzi starożytnej religie greckiej przez Chrystophora Philaletha, wyd. J. Długosz i J. Byliński, Wrocław 1994, s. 55.  
  •   A. W. Mikołajczyk, Łacina w kulturze polskiej, Wrocław 1998, s. 86-87.
  •   M. Mironowicz, Kościół prawosławny w państwie Piastów i Jagiellonów, Białystok 2003, s. 92-103. 
  •   Por. H. Paszkiewicz, Polityka ruska Kazimierza Wielkiego, Kraków 2002, s. 253-255.
  •   S. Kutrzeba, Unia Polski z Litwą, Nakład Gebethenera i Wolffa, Kraków 1914, s.1. 
  •   J. Jedlicki, Stereotyp Zachodu w Polsce Prozbiorowej, [w:] Mity i Stereotypy w dziejach Polski, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1991, s.100. 
  •   Por. T. Śliwa, Kościoły Wschodnie i inne wspólnoty religijne w monarchii Kazimierza Wielkiego, [w:] Historia Kościoła w Polsce, pod red. B. Kumor, Z. Obertyński, T.1, cz. 1, Poznań-Warszawa 1974, s. 254. 
  •   Cyt. za L. Ćwikła, Polityka władz państwowych wobec Kościoła prawosławnego i ludności prawosławnej w Królestwie Polskim, Wielkim Księstwie Litewskim oraz Rzeczypospolitej Obojga Narodów w latach 1344-1795, Wydawnictwo KUL, Lublin 2006, s. 28-29.  
  •   Cyt. za W. Abraham, Powstanie organizacji Kościoła łacińskiego na Rusi, Lwów 1904, T.1, s.231.
  •   Tamże.
  •   L. Ćwikła, dz. cyt., s.29. 
  •   A. Mironowicz, Kościół prawosławny na ziemiach polskich e XIX i XX wieku, Białystok 2005, s. 17.
  •   A. Jabłonowski, Historya Rusi Południowej do Upadku Rzeczypospolitej Polskiej, Kraków 1912, s. 81-82.
  •   A. Dobroński, W historycznym splocie, czyli o relacjach polsko-litewskich, [w:] Praca zbiorowa pod red. W. Pawluczuka, Polska i jej sąsiedzi, Łomża 2006, s.165-175.
  •   A. Jabłonowski, Historia Rusi…, s. 115-116.
  •   Cyt. za M. Bendza ks., Uwagi na marginesie unii brzeskiej, [w:] Rocznik Teologiczny, CHAT, XXXIII – z. 2/1991, s. 28. 
  •   Por. A. Mironowicz, Kościół prawosławny na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, Białystok 2005, s.17.
  •    Por. J. Bardach, O Rzeczypospolitą…, s. 8.
  •   T. Trajdos, Kościół Katolicki na ziemiach ruskich Korony i Litwy za panowania Władysława II Jagiełły (1386-1434), Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1983, T. 1, s. 26-27; W. Czermak, Sprawa równouprawnienia katolików i schizmatyków na Litwie 1432-1563, Kraków 1903, s. 7.
  •   Na przykład Kazimierz Jagiellończyk w 1481 r. potwierdził zakaz budowy i remontów światyń prawosławnych w Wilnie i Witebsku, ale go nie egzekwował: A Mironowicz, Podlaskie ośrodki organizacyjne prawosławne w XVI i XVII wieku, Białystok 1991, s. 73
  •   K. Chodynicki, Kościół prawosławny a Rzeczypospolita Polska (1370-1632), Warszawa 1934, s. 76-79.
  •   A. Mironowicz, Kościół…, s. 18.
  •   M. Hruszewśkyj, Istorija Ukrajiny – Rusy, Lwiw 1905, T. 5, s. 512-516. Koncepcja przeprowadzenia unii Kościoła zachodniego z wschodnim wypływała z programu unii polsko-litewskiej. Koncepcja głosząca takie założenia powstała już w końcu XIX w. i głosili ją A. Prochaska oraz A. Lewicki. Ich zdaniem jedność wiary była koniecznym warunkiem utrwalenia nowego związku państwowego. Dlatego w ścisłym związku z tym pozostaje przyrzeczenie Jagiełły w układzie w Krewie, że wszystkie swoje kraje, a więc i Ruś, nawróci na wiarę katolicką, zob. A Prochaska, Dążenia do unii cerkiewnej za Jagiełły, „Przegląd Powszechny” 50 (1896), s. 329-351; A. Lewicki, Sprawa unii kościelnej za Jagiełły, „Kwartalnik Historyczny” 11 (1897), s. 310-337.  
  •   K. Chodynicki, dz. cyt., s. 74.
  •   A. Mironowicz, dz. cyt., s.19.
  •   K. Chodynicki, Zygmunt August wobec wyznania grecko-wschodniego, Moskwa 1916, s. 4-5.
  •   A. Łapiński, Zygmunt Stary a Kościół prawosławny, Warszawa 1937, s. 65-66.
  •   M. Krom, Miż Ruśju i Litwoj. Zapadnorusskije ziemli w sistiemie russko-litowskich otnoszenij konca XV –pierwoj treti XVI w., Moskwa 1995, s. 204-209; A. Mironowicz, Kościół prawosławny na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, Białystok 2005, s.19-20. 
  •   A. Naumow, Domus Divisa. Studia nad literaturą ruską w I Rzeczypospolitej, Kraków 2002, s. 19.
  •   Por. K. Chodynicki, Kościół prawosławny a Rzeczypospolita Polska. Zarys historyczny 1370-1632, Warszawa 1934, s. 41-45, 76-79. 
  •   A. Mironowicz, Kościół prawosławny…, s. 20.
  •    A. Naumow, Domus Divisa, s. 20.
  •    K. Chodynicki, Kościół prawosławny a Rzeczypospolita Polska. Zarys historyczny 1370-1632, Warszawa 1934, s. 107-120. 
  •   Cyt. za: S. Kutrzeba, Unia Polski z Litwą, [w:] Polska i Litwa w dziejowym stosunku, Praca zbiorowa, Nakład Gebethnera i Wolffa, Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków 1914, s. 543. 
  •   J. Kłoczowski, Europa słowiańska w XIV-XV wieku, Warszawa 1983, s. 236. 
  •   Por. K. Chodynicki, Geneza równouprawnienia schizmatyków w Wielkim Ks. Litewskim. Stosunek Zygmunta Augusta do wyznania grecko-wschodniego, brak miejsca i roku wydania, BN Nr. syg. II 347.852
  •   P. Jasienica, Rzeczypospolita Obojga Narodów, cz. 1, Srebrny Wiek, Państwowy Instytut Wydawniczy 1985, s. 20.
  •   J. S. Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce. Wiek XVI-XVIII, Warszawa 1994, T. I, s. 71.
  •   Konfederacja warszawska 1573 roku, wielka karta polskiej tolerancji, w opr. M. Korolko, J. Tazbir, Instytut Wydawniczy PAX 1980, s. 7-11.   
  •   Tamże, s. 106.
  •   Tamże, 232.
  •   P. Jasienica, Rzeczypospolita Obojga Narodów…,s. 25.
  •   W. A. Serczyk, Unia Brzeska – korzyść czy strata?, [w:] Kontrasty, Białostockie Wydawnictwo Prasowe, Wrzesień 1985, Nr. 9 (195), Rok XVIII, s. 32.






















 

foto
PIĘĆDZIESIĄTNICA
DZIEŃ ŚWIĘTEJ TRÓJCY

 

 
Pamięci
abp. gen. dyw. dr. Mirona (Chodakowskiego)
Prawosławnego Ordynariusza Wojskowego
1998-2010

* * *